28 listopada 2011

Saatchi Online - niesamowite miejsce

Zapraszam do największej na świecie internetowej galerii sztuki: Saatchi Online



5 komentarzy:

  1. Jakie ma Pani wrażenia zw. z bytnością na tej platformie? czy jest to coś w rodzaju portalu społecznościowego, czy też miejsce, które służy realnemu pozyskiwaniu klientów?

    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej portal społecznościowy. Wsparcie duchowe:) Od czasu do czasu pojawiają się oferty współpracy, niestety dotychczas dla mnie mało interesujące. Sprzedaże są ogólnie rzadkie (jest temat temu poświęcony w zakładce Magazyn). Kiedy jest się w jakiejś kolekcji, do której można wejść ze strony głównej, to się trochę dzieje.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za odpowiedź.
    Takie miałem przeczucie. Za fajnie to wyglądało... Będę jednak obserwował - z czystej ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Swoje prace publikują tutaj również dość znani artyści, którzy oryginały sprzedają wyłącznie w jakiejś galerii, do której jest podany link. Nie ma z tym żadnego problemu. Fajną zabawą są konkursy organizowane co parę miesięcy, zwycięzca wystawia pracę w Saatchi Gallery w Londynie. Formuła konkursów na razie ewoluuje. Próbują dopracować się procedur, bo wszystko jest nowe i nie ma wzorów do naśladowania. Gdy wystawia się oryginały, a kolekcjoner się zgłosi do artysty, bo zobaczył pracę w Saatchi Online i chce kupić bezpośrednio u artysty, też nie ma z tym żadnego problemu. Proszą tylko, żeby wycofać opcję "kup oryginał" z portfolio. Fotografia pracy pozostaje. To jest coś, czego nie oferują inni. I jeszcze napiszę, dlaczego, dlatego, że liczą na to, że rozsądny kolekcjoner wybierze bezpieczeństwo finansowe i możliwość zwrotu kupując przez portal, a z artystami różnie to bywa, raczej nie są skłonni zwracać pieniędzy jeśli jest coś nie tak, he, he. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pani Katarzyno, dziękuję za odpowiedź. Pani doświadczenia są bardzo cenne. Przyznam, że kiedyś mocno wierzyłem w możliwość sprzedawania prac za pomocą autorskiej WWW. I doprawdy, nie wiem, co mną kierowało... Wrodzony optymizm? Prawdopodobnie hurraoptymizm ;) Od tego czasu trochę Wisły upłynęło i... mniemam, że jak nie jest się znaną i uznaną postacią w "artświatku" to sprzedaż online jest jedynie fantomatyką ;) Obejrzeć z bliska, dotknąć, poczuć i wypowiedzieć sakramentalne "tak" lub "jeszcze się zastanowię (czyli nie)" i papa- a to jedynie możliwe w galerii nie-online ;) Plus oczywiście to, o czym Pani wspomina w kwestii reklamacji. Choć z drugiej strony kolegom mieszkającym w kraju nad Tamizą udaje się od czasu do czasu online...

    Pozdrawiam i życzę powodzenia w sprzedaży zarówno online jak i offline :)

    OdpowiedzUsuń