17 kwietnia 2008

POGANIACZE KOTÓW indywidualna wystawa malarstwa Stockholm 2001

Oto okładka katalogu do wystawy Poganiacze kotów. Skąd ten tytuł?
Ano stąd. Któregoś pięknego dnia, gdy jak zwykle wyszłam na dwór nakarmić gromadkę kotów, poczułam się obserwowana. Ponad zagonem ziemniaków sąsiedzi, którzy wtedy właśnie nie mieli żadnego kota, za to mieli psa na łańcuchu, przyglądali mi się w wielkim skupieniu. W starym emaliowanym garnku niosłam mocnoenergetyczną mieszankę dla kociej rodziny. Przemierzałam szybko ogród, a za mną leciały koty, jeden za drugim, cztery moje starsze: kastraciki, kastratki i Ramzes - kocur weteran walk, oraz podrzucona koteczka z przychówkiem. Było ich sporo, opieka nad nimi nie sprawiała mi radości. Czas pokazał, że nie jestem „kocią mamą”. Byłam sfrustrowana. Poczułam przeszywający wzrok sąsiadki, bo odbiłam się w jej oczach i ujrzałam jako skociałą dziwaczkę, która zamiast pasać gęsi, krowy, czy zajmować się jakąś normalną pożyteczną pracą, pasie stado kotów. Pomyślicie, że uznałam to za niedorzeczność, a sąsiadkę za osobę, która nic nie rozumie...nie, bynajmniej nie. Zrozumiałam coś, a sąsiadce byłam wdzięczna.
Potem trafiły w moje ręce fotografie Kitaja z kotem, Herberta z kotem i innych, i pojęłam, że kot w ich rękach przypomina raczej wypolerowane malachitowe jajko do trzymania w dłoni, do dotykania podczas myślenia, do poruszania, głaskania palcami i odnajdowania tej właściwej myśli. Kot ukazał mi się jako instrument do zbierania myśli. Przejrzałam i zobaczyłam ten obraz.




W obrazie Poganiacze kotów bohaterem jest średniowieczny pastuszek, ledwie zarysowany, ulotny jak stadko, którym się opiekuje.





Wystawa była poświęcona mojej już dziś nie żyjącej Matce.



Katalog został w całości sfinansowany i wydany przez Biuro Promocji i Mediów FILMAR z Warszawy. Wewnątrz jest napisane, że pomocy udzielił instytut, niestety, nie okazało się to prawdą. Katalog jest wydany bardzo pięknie i starannie. Esej Gorące barwy świata napisał Stanisław Tabisz, profesor krakowskiej ASP.



OBRAZY


Poganiacz kotów / Cat Drover, 2001.
Olej, płótno / oil, canvas, 150 x 170cm. 







Symetria bliźniąt / Symmetry of twins, 2001.
Olej, płótno / oil, canvas, 150 x 170cm. 








Martwa natura z ibisem / Still Life with Ibis, 1999.
Olej, płótno / oil, canvas, 100 x 115cm. 








Nisza / Niche, 1999.
Olej, płótno / oil, canvas, 120 x 145cm. 







Dolina polodowcowa / Post-Glacial Valley, 2001.
Olej, płótno / oil, canvas, 140 x 160 cm. 









Atrium / Atrium, 2000.
Olej, płótno / oil, canvas, 100 x 140cm. 






Martwa natura z kameleonem i dzbanami / Still Life with Chameleon and Pitcher, 2000.
Olej, płótno / oil, canvas, 100 x 140cm. 






Słoje Marcela / Marcel's Jars, 2000.
Olej, płótno/ oil, canvas, 100 x 140cm. 






Zebra i Herakles / Zebra and Hercules, 2000.
Olej, płótno / oil, canvas, 100 x 150cm. 






Wolarz / Bootes, 2000.
Olej, płótno / oil, canvas, 100 x 140cm. 






Suka egipska / Egyptian Bitch, 2000.
Olej, płótno/ oil, canvas, 100 x 140cm. 






Skamieliny / Fossils, 2001.
Olej, płótno / oil, canvas, 140 x 160cm. 






Smok i dwa jeziora / Dragon and Two Lakes, 2000.
Olej, płótno / oil, canvas, 100 x 150cm. 







Klucznik / Man with a Key, 2001.
Olej, płótno / oil, canvas, 100 x 140cm. 







Wypalarnia / Potter's Workshop, 2000.
Olej, płótno / oil, canvas, 100 x 140cm. 







Złoty statek / Golden Ship, 2001.
Olej, płótno / oil, canvas, 130 x 160cm. 







Martwa natura z ibisem i statkiem / Still Life with Ibis and Ship, 2000.
    Olej, płótno / oil, canvas, 120 x 145cm. 



Obraz ten miał swoje 5 min popularności, bo został reprodukowany w kalendarzu planszowym Banku Ochrony Środowiska. Nie wiem na jaki rok.










ZDJĘCIA Z WYSTAWY. WNĘTRZA INSTYTUTU POLSKIEGO W STOCKHOLMIE.












Villagatan 2. Stockholm.
Z moją przyjaciółką Anetą Pawlak na schodkach przed Instytutem Polskim.

















16 kwietnia 2008

FARBY akrylowe czy olejne?




W Wikipedii można przeczytać:
(dopiski kursywą pochodzą ode mnie)



Malarstwo akrylowe to malarstwo za pomocą farb akrylowych. Malarstwo akrylowe jest tańszą alternatywą dla malarstwa olejnego i jednocześnie wygodniejszą techniką malarstwa od akwareli i gwaszu. (...)


(Chciałam zaprzeczyć jakoby akryle były tańsze, jednak okazało się, że rzeczywiście, te najlepsze są trochę tańsze od tych najlepszych olejnych. Kiedyś ta proporcja była inna. Porównałam ceny najdroższego mojego ulubionego pigmentu Kadmium Żółtego Ciemnego (piszę dużymi literami, bo szczerze kocham ten kolor) ze spoiwem akrylowym i olejnym i przyznaję, że w akrylu jest tańszy. Ale muszę też przyznać, że w tubie olejnej jest bardziej stężony, a w akrylu mniej, więc trudno mi to zbilansować.)

W stosunku do akwareli malowanie farbami akrylowymi jest łatwiejsze, umożliwia pełne mieszanie kolorów i dokonywanie retuszy. Trudniej jest jednak za pomocą tych farb uzyskać wrażenie "ulotności" tak bardzo charakterystyczne dla akwareli.


(Z tą wygodą w stosunku do akwareli to przesada, jaka wygoda? W stosunku do oleju, owszem, ale akwareli? Co ma piernik do wiatraka? Akryl nie daje takich efektów jak akwarela, ponieważ w ogóle nie można zastąpić akwareli akrylem, to tak jakby zastąpić ptaka psem.)

W stosunku do farb olejnych farby akrylowe dają nieco mniej swobody w nadawaniu obrazom faktury, jednak podobnie łatwo można za ich pomocą uzyskiwać wszelkie inne efekty od wrażenia przenikania kolorów po efekty przestrzenne.

(Właśnie akryle dają duże możliwości tworzenia faktur. Mają wprost nieograniczone możliwości. Szybkie wysychanie jest tu czynnikiem decydującym. To jest właśnie plus! Można do akryli dodawać różne gotowe pumeksy, zagęstniki. Można dawać wszystko, akryl wszystko przyjmie i nie rozczaruje nas pod tym względem. Mało prawdopodobne, że po jakimś czasie kawałek po kawałeczku zacznie odpadać i kruszyć się (jak to bywa w technice olejnej, nie daj Boże młodego artysty). Żywice polimerowe na pewno pod tym względem nie zawiodą i przeżyją i mnie, i każdego...)

A to reklama farb ze sklepu internetowego:

Farby akrylowe Rembrandt
Farby akrylowe jak żadne inne spełniają wymagania tych artystów, którzy pracują szybko i ekspresyjnie. Seria farb akrylowych Rembrandt to profesjonalny wybór zarówno dla amatorów jak też profesjonalnych artystów malarzy. Farby akrylowe Rembrandt odznaczają się intensywnością kolorów, konsystencją i wytrzymałością. Dodatkową ich zaletą jest perfekcyjna wręcz światłotrwałość. Dzięki użyciu specjalnych środków wiążących wszystkie kolory posiadają ten sam stopień połysku, co znaczy, że nie ma między kolorami znacznych różnic w ostatecznym wyglądzie. Wszystkie kolory wysychają uzyskując ten sam jedwabny połysk.
Farby akrylowe Rembrandt posiadają konsystencję masła, co sprawia, że łatwo i z przyjemnością się z nimi pracuje, szczególnie gdy nie są rozcieńczone. W czasie malowania farba zachowuje ślady pociągnięć pędzla. W procesie produkcji wykorzystano najnowsze odkrycia w dziedzinie technologii zastosowania pigmentów do produkcji farb. Maksymalną intensywność kolorów otrzymuje się m.in. poprzez trzykrotne ucieranie pigmentów na specjalnych walcarkach. Użycie najlepszych środków wiążących gwarantuje uzyskanie bardzo odpornej powłoki, która jest jednocześnie tak elastyczna, że wyschnięte płótna można bez problemu zwijać.


To akurat prawda. Nie mogę powiedzieć, że ściemniają :) w tej reklamie.
_____________________________________________________________

Leon Tarasewicz powiedział (fragmenty wywiadu, przepraszam, nie wiem skąd):
(...) nową erę w malarstwie współczesnym otworzyło odkrycie syntetycznych żywic polimerowych.
(...) ale znamy je dopiero od 1945 roku. To Orozco, Signeiros i Riwera, borykając się z technicznymi problemami fresku, zastosowali spoiwo wykorzystywane uprzednio tylko w przemyśle -akryl i polioctan.
(...)okazał się on bardzo skuteczny w malarstwie ściennym. Rozpuszczał się bardzo łatwo w wodzie, szybko wysychał i był po wyschnięciu nierozpuszczalny.
(...) w latach pięćdziesiątych pokazał się w Nowym Jorku. Używali go Pollock, Noland i Rothko. W Polsce prekursorem był mój profesor, Tadeusz Dominik.
(...) i tak jak wielu malarzy zadaję sobie pytanie, czy farba musi być olejna, tak dyskusyjne jest podłoże z płótna.
(...)
_____________________________________________________________



Według mnie

Zalety akryli



Szybkie schnięcie, można szybko nakładać kolejne warstwy nie czekając tygodniami. Odporność. Swiatłoodporność. Elastyczność.
Akryle są trwałe jak tworzywa sztuczne, jak polimery, jak te worki, co przetrwają setki lat. Są elastyczne, nie pękają. Nie ciemnieją. Można je dowolnie mieszać bez troski, że powstanie szybkociemniejąca obca plama. Można tworzyć najwymyślniejsze faktury, mieszać z różnymi suchymi materiałami (nie olejnymi oczywiście). Mogą stanowić bazę, podmalówkę pod malowidło olejne (nigdy odwrotnie).

Wady akryli



Niektóre kolory nie maja tego blasku co olejne. Nie pachną podczas pracy jak olejne..., bo nie mieszamy ich z damarą, terpentyną... Nie są tak gęste. Nawet te najlepsze. Jak się bierze do ręki tubę z farbą olejną z oryginalnym, wspaniale utartym pigmentem, to czuć ten ciężar. Uwielbiałam porównywać w dłoniach ciężar tub. Uwielbiałam rozcierać palcem na papierze odrobinę farby i sprawdzać jej krycie, laserunek. Myślę, że te sentymentalne wady akryli są jedynie problemem dla malarzy, którzy tak jak ja zaczynali bardzo wcześnie malować olejami i wszystko co najlepsze z nimi się kojarzy.


Zapach terpentyny, palonego tytoniu, kawy - archetypiczna mieszanka działająca jak magdalenka z herbatą lipową w "Poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta.

W wiodących firmach jest produkowanych mniej kolorów. Powiedzmy, że olejnych koło 140, a akryli 80. Ale to nic nie znaczy, bo żaden malarz nie używa aż tylu pigmentów.
Dla przykładu podaję (za Janem Hoplińskim Farby i spoiwa malarskie) zestawy farb używanych przez malarzy.

Francisco Jose de Goya
biel ołowiowa,
żółta neapolitańska,
ugier żółty, brunatny
i czerwony,
umbra naturalna i palona,

ziemia sieneńska palona,
cynober,
lazur karminowy,
błękit kobaltowy i czerń z kości.

Henri Matisse
biel ołowiowa,
biel cynkowa,
żółta kadmowa,
ugier jasny,
róż wenecki,
cynober,
lazur alizarynowy,
zieleń szmaragdowa,
vert compose (Blockx) [to najprawdopodobniej mieszanka zieleni szmaragdowej z bielą]
błękit kobaltowy,
ultramaryna niebieska,
czerń z kości słoniowej.

Czy to nie cudowne, z tak niewielu stworzyć tak wiele?
_____________________________________________________________


Ten wpis miał być peanem na cześć farb akrylowych. Ale chyba nim nie będzie, bo zatęskniłam za olejami.
Zalety farb olejnych są wiadome, nie będę o tym pisać, bo 500 lat historii farby olejnej mówi samo za siebie.
Do wad, które tak naprawdę nie są wadami, jednak w dzisiejszym świecie trudno sprostać wymaganiom tej techniki, więc napiszę może: do trudności w posługiwaniu się olejami należą:

Powolne schnięcie malowidła. Malarze próbują obejść ten problem używając w nadmiarze sykatyw, których działanie jest bardzo skuteczne i przyspiesza schnięcie, jednak niestety powoduje dość szybkie POWOLNE CIEMNIENIE MALOWIDEŁ, a także w efekcie pękanie, kruszenie, brak odporności na najdrobniejsze uszkodzenia mechaniczne.

Nieumiejętne mieszanie kolorów. Na zajęciach technologii na Wydziale Malarstwa w ASP w Krakowie nie mieliśmy żadnych zajęć temu poświęconych. Nic nie pamiętam :(
Na przykład żółte chromowe (przestałam w ogóle ich używać z tego powodu i zastąpiłam je kadmiumami) zmieszane z błękitami są wrażliwe na siarkowodór zawarty w atmosferze i bardzo się zmieniają, ciemnieją. Kiedyś używałam dużo cynobru. Piękna żywa czerwień makowa, tak bym opisała. Barwnik stosowany od starożytności, jednak dzisiaj, gdy powietrze jest tak koszmarnie zanieczyszczone, ciemnieje, a nie chroniony laserunkami lub werniksami ciemnieje również od światła dziennego.


6 kwietnia 2008

Notatka o mojej wystawie

Notatka pojawiła się w Internecie.
www.cracow.pl
Kto jest autorem? Ładnie napisane. Wystawa już zamknięta, ale można zobaczyć jeszcze 3 obrazy.


Katarzyna Kopańska Jasne pastwiska

Usytuowana przy osowiałym placyku u zbiegu ulic Podbrzezie i Brzozowej Raven jest stosunkowo młoda – działa od sześciu lat. Prezentuje obrazy, meble, rzeźbę i przedmioty sztuki użytkowej. Można tu znaleźć prace artystów XIX-wiecznych, z przełomu wieku, okresu Ecole de Paris, Grupy Krakowskiej, a także współczesnych. Galeria specjalizuje się w meblach z okresu art déco. Już od lutego goszczą tu wielobarwne, karnawałowe, żywiołowe, jadowicie nasycone, promieniujące radosną witalnością Jasne pastwiska Katarzyny Kopańskiej. Stylizowane kształty gór, mórz, jezior, rzek, budowli, ludzi, zwierząt malarka umieszcza w rozległym, barwnym pejzażu. Nie jest łatwo zakwalifikować jej prace, jednak na pierwszy rzut oka wydają się czerpać z konwencji malarstwa śródziemnomorskiego. Szczerze mówiąc, nie ja pierwsza mam wrażenie, że nie sposób w miarę wiernie opisywać złożoności tych obrazów, bo każdy z nich w dalszych lub bliższych planach ma swoje ikonograficzne zagadki ukryte w szczegółach. Dostrzegam dużych i malutkich bohaterów, ważne lub mniej ważne elementy, wysunięte na pierwszy plan lub zagubione w pejzażowym bogactwie. Myślę, że dopiero bezpośredni kontakt, kontemplacja tych magicznych kompozycji daje możliwość przeżywania ich jaskrawej wielobarwności. Potrafi ona pobudzić emocje i już sam ten fakt decyduje, że wizytę w galerii przy osowiałym placyku śmiało polecam. Oficjalnie wystawa trwa do 7 kwietnia, ale większość prac zostanie w galerii co najmniej do końca miesiąca.